niedziela, 7 grudnia 2008

Museo Paleontológico Egidio Feruglio


Patagonia jest bezcenna dla paleontologow. Jak sie dowiedzielismy, to wlasnie po calej Patagonii rozsiana jest kopalnia skamienialych szczatkow dinozaurow ze srodkowej jury - brakujacych ogniw, ktore wyjasniaja przebieg i kierunek ewolucji pradawnych gadow. Zawsze chcialam zwiedzic takie muzeum...
...Przypominaja mi sie albumy o dinozaurach, ktore z zapartym tchem ogladalam jak bylam mala :) ...



A tutaj stoimy pod brzuchem Argentinosaurusa. Jeden z najwiekszych dinozaurow, jakie kiedykolwiek istnialy: 12 metrow wysokosci i 35 metrow dlogosci. Niestety w muzeum znajduja sie tylko przednie nogi i jeden krag kregoslupa. Jednak wystarczajaco dzialaja na wyobraznie... (dla zainteresowanych: http://www.mef.org.ar)

A teraz czeka nas asado... Tradycyjny argentynski grill przy dzwiekach gitary.

sobota, 6 grudnia 2008

Punta Tombo / Puerto Piramides


A tutaj mamy ¨Happy Feet¨


Wycieczka z Luisem do Punta Tombo. I cale zgraje ciekawskich pingwinow.

Plazowanie na kilka godzin przed odjazdem z Puerto Piramides.
Krotka wycieczka do punktu widokowego, gdzie obserwowac mozna kolonie lwow morskich i zachody slonca. Mielismy szczescie, autostop sam sie zlapal - straznik rezerwatu zaprosil nas na pake i pick-upem przejechaliamy polowe drogi.
Avistaje de ballenas, czyli whale watching. Czyli ogladanie wielorybow :)

Dos tomates en Trelew.

Puerto Piramides opuscilismy po dwoch dniach. Wynieslismy mnostwo wrazen jakie wywiera co rusz piekno patagonskiej przyrody. Wynieslismy tez dodatkowa opalenizne, ktora po nalozeniu na schodzaca purpure dala odcien dojrzalego pomidora. Coz zrobic. W Polsce pewnie zimno i ciemno... :]. Korzystamy z Hospitality Club - bardzo szybko dal nam odpowiedz pewien Argentynczyk z Trelew. Wszystko potoczylo sie tak, ze odebral nas z dworca w Puerto Madryn i zabral do domu.

Jest bardzo ciekawym czlowiekiem i rownie ciekawymi rzeczami sie zajmuje. Wiele rzeczy mozemy sie od niego dowiedziec o patagonskiej faunie. Bral udzial w kreceniu filmow dla National Geographic, a takze trojwymiarowego filmu o wielorybach, ktory bodajze goscil w naszych kinach jakis czas temu. W domu ma bardzo szeroka kolekcje filmow przyrodniczych, cala serie odcinkow Cousteau. Nic, tylko zaszyc sie na tydzien w jego pokoju i ogladac, ogladac...

Punta Tombo. Jedna z najwiekszych na swiecie kontynentalnych kolonii pingwinow. Tutaj, u argentynskich i chilijskich wybrzezy Patagonii wystepuja akurat pingwiny Magellana. Niezwykle ciekawskie i dostarczajace wiele radosci obserwatorom ptaki. I takie nieporadne na ladzie... :) Przyjrzelismy sie im z bliska. Niekiedy to one do nas podchodzily i chcialy skubac nogawki.

Po kilku godzinach spedzonych w Punta Tombo, jak to ujal Luis, wygladamy jak dwa pomidory. Ale za to usmiechniete od ucha do ucha!

czwartek, 4 grudnia 2008

Puerto Piramides



Puerto Madryn.


Bardzo przyjemny polski akcent w Puerto Madryn.

Wlosi, ktorych spotkalismy na campingu w Puerto Madryn. Przemierzaja Patagonie na tandemie. Przemili ludzie - od razu zlapalismy kontakt (jak to prowadzenie badan do pracy magisterskiej zbliza ludzi! Kto by pomyslal.) i jeszcze tego samego wieczora wspolnie grillowalismy... Jesli wszystko dobrze pojdzie, to spotkamy sie na umowionym campingu na Ziemi Ognistej.


Zegnamy Puerto Madryn, czas zobaczyc Puerto Piramides... Na dworcu autobusowym.

Puerto Piramides. Malutka miejscowosc na Polwyspie Valdes. Przyroda zapiera dech w piersiach, turysci zjezdzaja sie by na poltorej godziny wyplynac na Golfo Nuevo i poobserwowac wieloryby. Tak tez i my zrobilismy. Kilkunastometrowa mamusia i trzytonowe malenstwo plywaly sobie obok naszej lodzi... a potem kolonia lwow morskich na skale kilka metrow od nas. Spelnianie marzen z dziecinstwa... Wiecej napiszemy i zalaczymy zdjecia z innego miejsca, gdzie internet bedzie tanszy :)

poniedziałek, 1 grudnia 2008

Kolor purpury...

Zdjec poki co nie zalaczamy, bo polowy naszych cial spowil kolor purpury. Bardzo przyjemnie siedzialo sie na molo, bardzo przyjemnie, delikatnie grzalo slonce i wial orzezwiajacy wiatr. Ale slonce, jak to slonce, operowalo caly czas z jednej strony. No i stalo sie. Wygladamy smiesznie. A Gosia zdecydowanie smieszniej od Czarka.

Jestesmy w Puerto Madryn - turystycznym kurorcie w poblizu Peninsula Valdes - polwyspu, ktory w calosci objety jest ochrona prawna ze wzgledu na faune i znajduje sie na liscie UNESCO. A jest co chronic... wieloryby, orki, delfiny, pancerniki, guanako, lisy, zajace patagonskie, foki i lwy morskie, ptactwo. JESZCZE tego nie widzielismy, wszystko przed nami. Poki co delektujemy sie brakiem pospiechu. Tym, ze robimy co chcemy i mamy czas, tym, ze w miescie czujemy sie bardzo dobrze. Tym, ze pogoda jest idealna.

...no po prostu carpe diem.........................................................................